ufff na szczęście ogarnęłam ten syf i co najdziwniejsze zajęło mi to tylko godzine. Cały pokój, garderoba i moja łazienka. Kayla jesteś genialna! znowu to robię, znowu gadam sama do siebie. jestem dziwna. No ale cóż. Siedzę na podłodze obok lóżka z laptopem na kolanach. Nic ciekawego tu nie ma. facebook-nic, ask-nic, ig-nic ugh no i co ty robić? Kurcze co za nudy. W końcu decyduję się na anonimowego chat'a.
nieznajomy- hey
ja- hey
nieznajomy- co tam?
ja- dobrze- i cisza.... Przeprowadziłam 3 takie bezsensowne rozmowy, aż wkońcu trafiłam na kogoś normalnego... tzn nie wiem czy do końca normalnego. Już miałam iść na dół, a tu <ding>
Nieznajomy- W okół mnie miliony ludzi, a ja czuję się samotny- nie powiem zainteresowało mnie to. Lubię rozwiązywać takie sprawy. Będę dobrym psychologiem :)
- Samotność jest najbardziej odczuwalna pośród tłumu- odpisuje nieznajomemu.
piszę z nim kilka godzin. To niesamowite, że tak dobrze piszę mi sie z osobą, której prawie w ogóle nie znam. Dobra Kayla bo się uzależnisz i zepsujesz sobie wzrok.
Idę na dół pogadać z Maya. Wchodzę do kuchni i nakładam sobie jedzenie. Niezliczone ilości jedzenia. niewiarygodne ile ja potrafię zjeść...
- Mała jesteś spakowana? - mówi nawet nie odrywając wzroku od telewizora. Dobrze, że jeszcze nie zapomni oddychać.
- Mhm- mruczę pod nosem, bo usta mam pełne frytek. Połykam i mówię dalej
- na ile my tam jedziemy?- pytam bez entuzjazmu
- Na tydzień - odpowiada z jednej strony podniecona, z drugiej spokojna. Dziwna jest. Nigdy jej nie ogarnę.
- Ok- odpowiadam dalej jedząc.
Idę na górę. Wchodzę do łazienki, biorę prysznic i jak zwykle klękam przy ubikacji, wkładam palec do buzi, a raczej do gardła. Chyba wszyscy wiemy po co. Po godzinie udręk wkońcu kończę i wychodzę zmęczona. Dla mnie to norma robie to po każdym posiłku. To dlatego 2 miesiące temu schudłam. Ważyłam 87 kg, a teraz 46. Moim zdaniem i tak za dużo.Kładę się do łóżka i zasypiaam niczym małe dziecko.
*pik pik. pik pik. pik pik.*
Jak ja kocham swój budzik (sarkazm :))
Jest sobota. Myślałam,że się wyśpie, ale niestety. Nie pamiętam kiedy ostatni raz wstawałam o 3:20. Na zewnątrz jest ciemno, widać tylko księżyc i gwiazdy. W pokoju panuje mrok.Słyszę, że Maya już wstała, bo coś trzaska na dole. Szczerze mówiąc nie wierzę. Maya wstała bez żadnego problemu? Dziwne. Pewnie dlatego, że jest tak podjarana koncertem Biebera, który i tak jest jutro, no ale co zrobić. Te belieberki już tak mają. Wychodzę z łóżka i idę do łazienki. Myję zęby, maluję się i czeszę. Do mojej garderoby są dwa wejścia. Jedno z pokoju, drugie z łazienki, ja wybieram to drugie. Stoję i zastanawiam się w co się ubrać. Nie ma pojęcia. Chce żeby było wygodnie, ale ładnie. Decyduję się na getry moro i za dużą o 3 rozmiary czarną koszulkę w gwiazdki z napisem ''NY'' do tego trampki i jest gites :) Biorę walizki wychodzę z pokoju. jeszcze raz na niego spoglądam i zamykam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ufff no to mamy 2 rozdział. Jak się podoba? Nie za krótki? proszę was komentujcie :*



