sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 2.

Wchodzę do garderoby, już widzę te dwie śliczne duże czarno-białe walizki w zeberkę w rogu. biorę je na środek, otwieram i zaczynam wrzucać ubrania, buty, torebki, kosmetyczki i wszystkie inne potrzebne rzeczy. Wow szybko się z tym uwinęłam. minęło zaledwie 30 minut. Wychodzę z garderoby i ciągnę za sobą przez cały pokój te dwie ogromne walizki. Odłożyłam je obok drzwi i siedzę bezczynnie na łóżku. Nie no nie mogę tak siedziec bo zwariuję.Co by tu zrobić? Co zrobić? Mam! Posprzątam pokój. Chwila... czy ja gadam sama do siebie? LoL Kayla uspokój się.
ufff na szczęście ogarnęłam ten syf i co najdziwniejsze zajęło mi to tylko godzine. Cały pokój, garderoba i moja łazienka. Kayla jesteś genialna! znowu to robię, znowu gadam sama do siebie. jestem dziwna. No ale cóż. Siedzę na podłodze obok lóżka z laptopem na kolanach. Nic ciekawego tu nie ma. facebook-nic, ask-nic, ig-nic ugh no i co ty robić? Kurcze co za nudy. W końcu decyduję się na anonimowego chat'a.
nieznajomy- hey
ja- hey
nieznajomy- co tam?
ja- dobrze- i cisza.... Przeprowadziłam 3 takie bezsensowne rozmowy, aż wkońcu trafiłam na kogoś normalnego... tzn nie wiem czy do końca normalnego. Już miałam iść na dół, a tu <ding>
Nieznajomy- W okół mnie miliony ludzi, a ja czuję się samotny- nie powiem zainteresowało mnie to. Lubię rozwiązywać takie sprawy. Będę dobrym psychologiem :)
- Samotność jest najbardziej odczuwalna pośród tłumu- odpisuje nieznajomemu.
piszę z nim kilka godzin. To niesamowite, że tak dobrze piszę mi sie z osobą, której prawie w ogóle nie znam. Dobra Kayla bo się uzależnisz i zepsujesz sobie wzrok.
Idę na dół pogadać z Maya. Wchodzę do kuchni i nakładam sobie jedzenie. Niezliczone ilości jedzenia. niewiarygodne ile ja potrafię zjeść... szkoda że to nie zostaje w moim żołądku . Siedzę w jadalni, która jest łączona z salonem gdzie siedzi Maya i ogląda film Biebera po raz 100.
- Mała jesteś spakowana? - mówi nawet nie odrywając wzroku od telewizora. Dobrze, że jeszcze nie zapomni oddychać.
- Mhm- mruczę pod nosem, bo usta mam pełne frytek. Połykam i mówię dalej
- na ile my tam jedziemy?- pytam bez entuzjazmu
- Na tydzień - odpowiada z jednej strony podniecona, z drugiej spokojna. Dziwna jest. Nigdy jej nie ogarnę.
- Ok- odpowiadam dalej jedząc.
Idę na górę. Wchodzę do łazienki, biorę prysznic i jak zwykle klękam przy ubikacji, wkładam palec do buzi, a raczej do gardła. Chyba wszyscy wiemy po co. Po godzinie udręk wkońcu kończę i wychodzę zmęczona. Dla mnie to norma robie to po każdym posiłku. To dlatego 2 miesiące temu schudłam. Ważyłam 87 kg, a teraz 46. Moim zdaniem i tak za dużo.Kładę się do łóżka i zasypiaam niczym małe dziecko.
*pik pik. pik pik. pik pik.*
Jak ja kocham swój budzik (sarkazm :))
Jest sobota. Myślałam,że się wyśpie, ale niestety. Nie pamiętam kiedy ostatni raz wstawałam o 3:20. Na zewnątrz jest ciemno, widać tylko księżyc i gwiazdy. W pokoju panuje mrok.Słyszę, że Maya już wstała, bo coś trzaska na dole. Szczerze mówiąc nie wierzę. Maya wstała bez żadnego problemu? Dziwne. Pewnie dlatego, że jest tak podjarana koncertem Biebera, który i tak jest jutro, no ale co zrobić. Te belieberki już tak mają. Wychodzę z łóżka i  idę do łazienki. Myję zęby, maluję się i czeszę. Do mojej garderoby są dwa wejścia. Jedno z pokoju, drugie z łazienki, ja wybieram to drugie. Stoję i zastanawiam się w co się ubrać. Nie ma pojęcia. Chce żeby było wygodnie, ale ładnie. Decyduję się na getry moro i za dużą o 3 rozmiary czarną koszulkę w gwiazdki z napisem ''NY'' do tego trampki i jest gites :) Biorę walizki wychodzę z pokoju. jeszcze raz na niego spoglądam i zamykam.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ufff no to mamy 2 rozdział. Jak się podoba? Nie za krótki? proszę was komentujcie :*


czwartek, 17 kwietnia 2014

Rozdział 1

Leże w łóżku, delikatnie otwieram oczy i sie preciągam. Mimo tego, że na dworze słychać śpiew ptaszków, a słońce próbuje przebić sie przez zasłony do mojego pokoju nie jestem zadowolona. Nienawidzę rano wstawać. Najchętniej spałabym do 11:00 tym bardziej, że dzisiaj piątek. Ten tydzień sie niesamowicie ciągnął. Na dodatek na cały dom słychać budzik mojej siostry, która ma tak twardy sen, że nie jest w stanie go wyłączyć. Wmyślach błagam, niech ona się obudzi. Mam dosyć tego, że zawsze rano przez 20 minut słychać śpiosenkę Biebera. Tak jakby nie można było na budzik ustawić jakiegoś ''dryń dryń dryń'' tylko te jego jęki. Próbuje jeszcze na chwile zasną, ale nie potrafie
- Maya!!! Wyłącz ten cholerny budzik!!!- wrzeszczę na cały głos i nie dostaje odpowiedzi.
- Mayaaaaa! - dalej nic. Ugh. Odwracam się na drugi bok , zakrywam gpoduszką głowę i wślizguję się pod koudrę.
Wybiegam z domu, siadam na swój żółty motor i odjeżdżam z ''rykiem'' z pod domu. Dzisiaj wyjątkowo odbyło sie bez kłótni o łazienkę, bałagan, czy też o to kto robi śniadanie.Minęło dosłownie kilka minut, a ja jestem pod szkołą. Może dlatego, że szybko jeżdżę. Wchodzę do szkoły.Mam na sobie czarne trampki z wysoką podeszwą, jasne jeansy z dziurami na kolanach i przetarciami na udach.do tego białą obcisłą bluzkęi czarną skurzaną kurtkę z napisem Kayla na plecach. Moje dłgie wyprostowane włosy są spięte w wysoki kucyk. Oczywiście nie zabrakło delikatnego makijażu. Idę przez długi korytarz i słucham muzyki. Czuje się jak główna bohaterka filmu. Czuje się z siebie dumna. Widzę jak wszyscy patrzą się tylko i wyłącznie na mnie. Do niektórych delikatnie się uśmiecham, a na niektórych spoglądam
lodowatym spojrzeniem. Siedzę na fizyce z panną Tomson i w ogóle nie wiem co się dzieje. Na tablicy są napisane jakieś skomplikowane wzory, a P. Emilia coś tłumaczy naszej klasie przy czym śmiesznie wymachuje rękoma. ja siedzę nieobecna w ostatniej ławce a w słuchawkach rozbrzmiewają cudowne dźwięki piosenki ''Strange'' Bardzo lubię rocka, ale słucham też popu i rapu. Słucham i myślę. Myślę o przyszłości i przeszłości. Bardzo chciałabym być wojskową lub policjantką. Chciałabym skończyć studia psychologiczne. Myślę nad sobą. M Ludzie widzą we mnie tylko pewną siebie sukę, która ma na wszystko wyj***ne i liczy sie tylko zabawa i imprezy, może i tak jest ale nie wiedzą ,że jestem w środku wrażliwa. Czasami brakuje mi matczynej miłości.Co z tego, że nasz dom przypomina willę, że mamy co tylko chcemy, że mamy dużo kasy jak nie mam przy nas mamy.  *drrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr*moje myśli przerywa głośny dzwonek. Chwytam za swoją torbę i wybiegam z sali.Podjeżdżam pod dom i widzę te 4 cudowne różowe auta. To samochody mojej siostry, Lisy, Lexi i Nicki. tylko mój wyróżnia się kolorem. jest żółty. Jestem zmęczona. W nocy nie umiałam spać i mam nadzieje, że w domu jest w miarę cicho. Podchodzę do drzwi i moje marzenia prysły jak bańka mydlana. Słyszę bardzo głośną muzykę. biorę głęboki oddech i otwieram drzwi, a one... skaczą, tańczą ,śpiewają, piszczą. Co się dzieje? w salonie bałagan, w kuchni na stole stoją szklanki z drinkami ( po dziewczynach widać, że to nie pierwsze)
- Hej malutka - mówią chórem. Oczywiście im odpowiadam, ale nie ma dzisiaj nastroju na to żeby siedziec z nimi, więc idę na górę i siadam przy laptopie. Nawet nie wiem kiedy minęły dwie godziny. Muzyka na dole ucichła, nie słychać dziewczyn więc pewnie poszły do domu, a może poszły do klubu? Nie. zawsze jak idą do klubu to pytają mnie czy mam ochotę iść z nimi.
*puk puk*
Drzwi się otwierają a w nich stoi Maya
- Kayla... mogę?
- jasne chodź- odpowiadam jej i odrywam się od laptopa.
- muszę ci coś powiedzieć - jest dziwna. Stoi na środku pokoju co jest dziwne bo zawsze siada na łóżko albo ja jej ulubiony wiszący fotel. Ma jakąś kamienną twarz. Zaczynam się obawiać.
- Co jest?- pytam zaciekawiona
- Pakuuuj się jedziemyyy do Brazyli ..... jeeeee na koncert Justinka. - zaczyna krzyczeć, piszcześ. Wow ona jest porąbana. Uśmiecham się do siebie a jej już nie ma. Wybiegła z pokoju z krzykiem. Wariatka.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jej *.* pierwszy rozdział. Ktoche krótki ale za niedługo dodam następny. Rozdziały będę dodawać najwięcej co tydzień lub 2 w tygodniu. Mam nadzieje, że wam się spodoba. Proszę o komentarze. Nicole

Bohaterowie :)


Kayla Jordan ma 17 lat, jest zwykłą dziewczyną. Mieszka z siostrą w Chicago. Jest dosyć rozrywkowa , szalona i gadatliwa. Nie warto z nią zadzierać bo czasami bywa okropnie wredna. Ma brazowe oczy i długie ciemne włosy. Ubiera się luźno, wygodnie. Jest w szkolnej elicie

Justin Bieber ma 20 lat. Jest jednym z najpopularniejszych gwiazd muzyki pop. Justin to troche taki bad boy. Ma dużo tatuazy. Dziewczyny za nim szaleją. ( Justin jest sobą nie zmienialam go) 
Maya Jordan ma 21 lat. jest bardzo wesola porywcza i lubi imprezować. Chlopcy za nią szaleją. Maya bardzo uwielbia Justina. Jest belieber. Jest sliczną blondynką.
Nicki 19, Lexi 23, Lisa 20. najlepsze przyjaciółki Kayli i Maya. Cała piątka tworzy elite szkolną. ludzie ich podziwiają a zarazem boja się do niech odezwać .