piątek, 2 maja 2014

Rozdział 3

Obok schodów stoją 3 walizki, do tego dojdą jeszcze 2 moje, nie mam pojęcia jak one się pomieszczą w taksówce a co dopiero w samolocie. pewnie będziemy płacić megaaa nadbagaż. Idę do kuchni, siadam na blat
- jak się czujesz?- pytam nie pewnie. Nie wiem dlaczego, ale ostatnio bardzo się od siebie oddalamy.
- dobrze... wiesz.. to dla mnie dużo znaczy, że ze mną lecisz. Nawet nie wiesz jak bardzo sie cieszę, że go zobaczę, porozmawiam z nim i powiem mu jak bardzo go kocham... .- Maya rozwija swoją odpowiedź jeszcze bardziej, ale ja jej wcale nie słucham przez przypadek spojrzałam na kawałek pizzy, który leży na talerzu. Mam ochotę się na niego rzucić, ale nie nie mogę. Nie mogę tego dłużej robić. Ja nie dam rady to jest męczące, nie mogę wymiotywać wszystkimi posiłkami. Czuję że to jest złe. Nie będę tego robić! Będzie ciężko, ale dam radę. Kurde no ja zawsze daje radę! Moje myśli przerywa taxi, która podjechała pod dom.
Siedzę w aucie, kierowca i Maya pakują walizki do bagażnika. Jest 4:30, a ja nie spałam jakieś 38 godzin. nie daje rady, jestem zmęczona i pewnie wyglądam jak cień człowieka.
Jedziemy. Jestem zmęczona ale podekscytowana.
- Może pan załączyć radio?- pytam kierowcy, bo czuję, że zasypiam
- Jasne- uśmiecha się, po czym mówi
- Jestem Tony- odwraca się do Maya, która siedzi z tyłu po czym spogląda na mnie i puszcza mi oczko.
Uśmiecham się do niego i patrzę takim seksownym wzrokiem. Lubię onieśmielać chłopaków takim spojrzeniem. Zatrzymujemy się na stacji, wychodzę z auta i wchodzę do budynku. Kupiłam ciemne okulary, kawę dla siebie i dla Maya i 3 puszki energetyków. Jedziemy i wszyscy śpiewamy. Jest super uwielbiam jeździć autem w takiej atmosferze.

Jesteśmy na lotnisku. Siedzą na ziemi, bo wszystkie siedzenia są zajęte. Ludzie patrzą na mnie ciekawe dlaczego, ale mi to nie przeszkadza. Maya chodzi przede mną w tą i z powrotem.  chyba kawa jej zaszkodziła. hahaha. Mimo, że ja jestem w miarę spokojna to stukam paznokciami w telefon, który trzymam. mam nadzieję, że w Rio się trochę zabawię. Poznam ludzi i po imprezuję i ogólnie się wyluzuję.
- Kaya!!! - woła Maya, która idzie do wyjścia. Wow. tak szybko? Myślałam że spędzimy tam połowę dnia. Wchodzimy do samolotu.
- Heh, pierwsza klasa- mówi cichutko Maya. Nie odpowiadam jej, ale się uśmiecham.
Siadam na swoje miejsce. Przypomniało mi się o Maxi'm. Maxi to chłopak z chat'u. Ciekawe co u niego, mam jego numer, ale nie wiem czy napisć. On też ma mój więc jak będzie chciał to napisze, ale nie powiem jest fajny :)
Ugh po 4 godzinach lotu nareszcie jesteśmy w Rio de Janeiro. Wchodzimy do hotelu ''Paradise'' njpiękniejszy hotel jaki widziałam do tej pory, a widziałam ich dośc dużo. Wszystko jest w kolorach czarno, srebrno, białych, wszędzie skóra, a po środku wisi ogromny żyrandol chyba z diamentów. Stoję i się rozglądam. Pewnie wyglądam jak małe dziecko, które zgubiło się mamie w hipermarkecie na dziale z zabawkami. Ludzie mnie omijają, bo stoje na środku korytarza. hahaha trudno, mają problem
- Kaya!! - woła mnie Maya
- Mała nie możesz się tak zamyślać, bo się zgubisz - śmieje się ze mnie.
- bardzo śmieszne- odpowiadam jej.
Widna się otworzyła, a my zaczęłyśmy do niej biec podrodze potrącając jakąś starszą panią.
Jesu ile tu jest ludzi. Stoimy ściśnięci jak zabawki w małej skrzyni. Nie umiem się poczekać tego żeby zobaczyć nasz apartament, no.. i nie umiem tez oddychać, ale to drugie mnie ważne.
10....11....12...13...14.... piętra lecą ludzie wysiadają i wygląda na to że tylko my jedziemy na piętro 18. Pewnie dlatego, że to piętro na którym znajdują się 3 największe apartamenty w tym hotelu, o ile nie w całej Brazyli. 17...  18.... <plik> Winda się otwiera po raz setny, ale tym razem wychodzimy, a winda wraca na dół. Idziemy krętym korytarzem. Podchodzę do drzwi z numerem 97. Nie umiem otworzyć tych drzwi, bo mam w rękach 2 torebki, portwel, napój energetyczny i kartę. Oczywiście na moją siostrzyczkę nie mogę liczyć bo pobiegła szukać apartamentu Justina. ahahhahaha mysli, że akurat nawet jakby był w którymś z pozostałych pokoi to jej otworzy.
- Mya!!! Kurde chodź tu do mnie - drę się :)
- ideeee- wrzeszczy skądś, nie wiem skąd.
-jest!- krzykłam sama do siebie bo udało mi się otworzyć te drzwi. Wchodzę a walizki zostawiam przed drzwiami, niech Maya je weźmie. Pokój cudowny, sa w nim 2 sypialnie, salon i łazienka. Siadam na skórzanej kanapie.
< give ma a sing ... hit me baby one more time> hahahahah skaczemy po łóżku i śpiewamy od jakiejś godziny. jesteśmy nienormalne. Patrzę na zegar i nie wierzę. Co? Już 21? Jak? Dobra nie ważne. Zeskakuję z łóżka i kieruję się do drzwi.
- idę do restauracji hotelowej- mówię, żeby Maya nie martwiła sie gdzie ja poszłam.
Jestem już przy bufecie. Biorę gruszkę i idę do windy patrząc w telefon czy może Maxi nie napisał.
Kayla's pov
 Ide korytarzem i myślę 
dlaczego maxi nie piszę?
jest obrażony, czy może nie ma czasu?
Może czeka aż ja zrobie pierwszy krok.
Bardzo go lubię.....
tak się rozmyśliłam i zapatrzyłam w 
telefon , że popchnęłam jakiegoś chłopaka...........

Maxi's pov
Idę korytarzem i myślę
dlaczego Kayla nie piszę?
jest obrażona, czy może nie ma czasu?
Może czeka, aż ja zrobię pierwszy krok.
Bardzo ją lubię, ale mam wrażenie, że 
ona nie wie najważniejszej rzeczy. Czuje
sie tak jakbym ją okłamywał.
tak się zamyśliłem i zapatrzyłem w telefon
że popchnąłem jakąś dziewczynę........
- Przepraszam - mówię do chłopaka, którego potrąciłam
- Nie to ja przepraszam. Moja wina- powiedział cicho. Był dziwny. Miał kaptur i ciemne okulary i był zapatrzony w telefon, ale nieważne.
Idę po windy, a za moment już jestem w pokoju. Wchodzę do łazienki, biorę prysznic i kładę się spać.
-Nareszcie- pomyślałam odwracając się na bok i gasząc lampkę nocną.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i jest 3 rozdział. Troszkę dłuższy. Co o nim myślicie? Mi się nawet podoba. Myślicie, że chłopak, który popchnał Kayle to Maxi, czy może ktoś inny? Komentujcie.

1 komentarz:

  1. Proszę jutro o następny! Ten jest świetny!!!!! *♡* *♡* *♡*

    OdpowiedzUsuń