Otwieram oczy po czym zaraz je przymrużam ponieważ słońce straszliwie razi, ale to nie to mnie obudziło. Obudziła mnie muzyka, która dobiegała zza okna. Teraz mam dylemat bo z jednej strony najchętniej to bym przeleżała cały dzień w łóżku, natomiast z drugiej ciekawi mnie ta muzyka. Z ciekawości spoglądam na telefon żeby sprawdzić godzinę, a tam widzę sms'a od Maxi'ego
''Hej malutka ciężki dzień dziś miałem wszyscy mnie przeganiają, coś ode mnie chcą i w ogóle zero prywatności. Jestem w hotelu w Rio. hotel cudowny nazywa się 'paradise' no ale nie o tym miałem pisać. hahahah nie uwierzysz co się stało. Tak o tobie myślałem, że potrąciłem jakąś dziewczynę. hahahah. jak wrócę z Brazylii to możemy się spotkać.''
Co?! Nie wierze. W tym momencie przeżyłam szok. Nie dochodzi do mnie to co się dzieje nie wiem jak to opisać. Czyli to on. To był Maxi. Chłopak na którego wpadłam to był on. Muszę się z nim spotkać. Najlepiej tu w Rio.Tylko ciekawe kiedy skoro dziś idę do centrum z Maya, później koncert Biebera, a przez resztę tygodnia Maya pewnie będzie ciągać mnie po sklepach lub jakiś innych miejscach.
Dzwonie do Maxiego.
-Hej- mówię trochę niepewnie
-Hej mała. Co tam ?- mówi chyba troszeczkę pod ekscytowany.
Rozmawialiśmy przez jakiś czas. Doszliśmy do wniosku, że spotkamy się dzisiaj ok 21. mam ochotę krzyczeć i skakać.
-Kayla za 10 minut wychodzimy- woła Maya z łazienki. O kur..de przez to wszystko zapomniałam że mam się przy szykować. Szybko się ubieram maluję i czeszę. Postanawiam się ubrać w to , do tego włosy spinam w wysoki kucyk. To dosyć nie codzienny strój no ale cóż jak szaleć to na całego.
Chodzimy z Maya po 4 godzin po centrum. Nogi mi odpadają. Za godzine jest koncert więc postanawiamy isć do baru po jakies drinki, odpocząć i troche wyluzować przed koncertem. Po Maya widzę,że mega jara się tym koncertem, ja też ale spotkaniem z maxim. Ciekawe jaki on jest.
Już 19 idziemy na koncert. Wchodzimy na arene, a tam miliony piszczących dziewczyn. Ogromna scena, cudowne oświetlenie. czuję się nieziemsko, a co dopiero te beliebers mają powiedzieć. Umówiłam się na plaży z maxim o 21 czyli po koncercie, a Maya powiedziałam że wrócę do domu w nocy. Trochę ryzykowne, no ale cóż raz się żyje.
Koncert trwa w najlepsze. Nie sądziłam, że Justin ma tak nieziemski głos no i na żywo jest dużo ładniejszy.
21:10. koncert się kończy, Justin schodzi ze sceny, Maya gdzieś zniknęła z dziewczynami, które poznała, a ja idę na plażę, która jest zaraz niedaleko areny. schodzę ze schodów, które prowadzą od drogi na plażę.
dostaje sms'a od Maxiego
''Idź w lewo, aż dojdziesz do ogromnych klifów, przy pierwszym kamieniu spotkasz swojego księcia''
uśmiechnęłam się do siebie i ruszyłam.
Widzę klify i skały. ktoś tam stoi odwrócony tyłem. Podchodzę
- Maxi?- pytam zestresowana, chłopak się odwraca, a ja stoję bez ruchu wpatrzona w niego. To nie jest Maxi To znaczy przynajmniej Maxi to nie jego imię. Wiem kto to jest, ale nie rozumiem po co on podszywał się pod Maxiego. Teraz wiem dlaczego chciał spotkać się w miejscu gdzie nikt nas nie zobaczy.
Nie wierzę w toco właśnie się dzieje. Z wielką trudnością wykrztusiłam z siebie
- Justin?
- Dziewczyna, którą potrąciłem w hotelu?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
UGH co sądzicie o tym, że Maxi to tak na prawdę Justin? Podoba wam się rozdział?Według mnie taki sobie. następny za tydzień :) proszę o komentarze
Ooooo mam nadzieje ze teraz bedzie nimi wieeesz tak fajnie fajnie xD
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem do siebie strasznie pasuja :D
Ogolnie dobra akcja z tym Maxi'm ;)
Nie moge sie doczekac nn!! <3 <3 KC <3