C-co?- to jedyne co potrafiła wydusić z siebie Maya.
- Chodź do salonu wszystko ci wytłumaczymy- powiedziałam chwytając Justina za rękę i kierując się schodami w dół.
Siedzieliśmy w salonie rozmawiając i pijąc drinki. Maya była w zupełnym szoku, ale później w miarę zaczęła się przyzwyczajać do Justina.
- Justin! Chcesz zobaczyć zdjęcia z dzieciństwa Kayla?- powiedziała z entuzjazmem Maya.
- Niee! Maya! Nie zrobisz mi tego! - krzyknęłam wyrzucając ręce w górę. Na co Juss zaczął się śmiać
- Jasne, że chce- dodał z uśmiechem na twarzy, a Maya ruszyła w stronę długiej szawki pod telewizorem, wyjęła białe pudło i szła z nim do nas na kanapę.
Usiadła i zaczęła wyjmować pokolei zdjęcia i opowiadała o każdym z nich ciekawą historię.
- To było w Indiach, to w Australi, to w Paryżu- opowiadała Maya, a Justin słuchał ją z zapałem. W pewnym momencie Juss wyciągnął roztargane zdjęcia na którym byłam ja na plaży. Niestety nie było nic więcej bo to była połowa zdjęcia. Justin spoważniał. Nie wiedziałam co się mu stało. Miał kamienną twarz.
- A to zdjęcie było zrobione ? - zapytał spokojny. Odwrociłam zdjęcie, ale na nim była tylko data. 19.08.1997r.
- Jest tylko data. Może miejsce będzie na drugiej połowie zdjęcia. -Powiedziałam przeglądając resztę zdjęć.
Justin resztę wieczoru był jaki jakiś nieobecny. Patrzył w przestrzeń. Nie wiedziałam o co chodzi bo przecież to nie podobne do Jussa on jest przecież zawsze taki energiczny i nadpobudliwy, a wtedy jakiś inny.
- No to już koniec oglądania, chyba że pójdę do garażu bo tam jest jeszcze jakieś pudło z pamiątkami- powiedziała Maya zamykając pudełko, które przyniosła.
- Nie Maya nie trzeba ja jestem zmęczona wiec idziemy się położyć- Przerwałam jej.
- Justin zostaje u nas? - Zapytała Maya z uśmiechem na twarzy.
- Mhmm- odmruczałam pod nosem, wstając i kierując się w stronę schodów. Justin szedł zaraz za mną.
Poszliśmy na górę, wzięliśmy prysznic i siedzieliśmy na łóżku wygłupiając się.
- Justin stało się coś? - Zapytałam bo nie dawało mi to spokoju dlaczego tak się zachowywał.
- Nie skarbie nic się nie stało - Odpowiedział Juss sztucznie się uśmiechając.
- Kochanie widzę że coś jest nie tak- mówiłam zmartwiona.
- Myszko chodźmy spać bo jutro musimy coś załatwić - powiedział Juss. Wiedziałam ze coś jest nie tak ale dlaczego nie chciał mi powiedzieć o co chodzi.
Leżałam i myślałam co on kombinuje, a Justin leżał za mną przytulając mnie.
Otworzyłam oczy mając nadzieję ze jeszcze noc. Przede mną ukazał się Juss . Siedział i klikał coś na iphonie .
-Oooo moja niunia się obudziła. Myślałem już że nie wstaniesz- Powiedział Justin uśmiechając się i całując mnie w nosek. On jest taki uroczy.
- Która godzina kochanie? - zapytałam przeciągając się. Miałam nadzieję, że Justin powie że 9:00
- 11:30 - powiedział śmiejąc się ze mnie . Po czym dodał
- Ubieraj się bo za 30 minut musimy wyjechać .
Cooo przecież nigdy nie wyszukuje się w 30 minut. Szybko zerwalam się z łóżka i pobiegłam do łazienki przez garderobę. Chwycilam jeansy i luźną białą bluzkę .
Po 20 minutach wyszłam gotowa. Zrobiłam lekki makijaż i poczesalam włosy. Gdy wyszłam Justin był już ubrany więc chwycilam tylko czarne botki na koturnie z ćwiekami i skórzaną kurteczke. Zeszliśmy na dół. Maya pojechała do Nicki więc w domu nikogo nie było. Chwycilam torebkę z kanapy i klucze z domu. Justin wziął kluczyki z samochodu z kuchni i wyszedł. Zamknęłam drzwi i poszłam do auta otwierając bramę na pilocie. Justin oczywiście ruszył jak nienormalny i wyjechał z posesji zostawiając po sobie kurz.
W drodze nie rozmawialiśmy bo muzyka grała tak głośno że nawet myśleć się nie dało, pozatym Justin prawie wgl nie odrywały wzroku z telefonu. Ciekawe z kim on tak piszę. Po 40 minutach byliśmy w Atlancie pod domem Justina. Z daleka było widać że to dom gwiazdy. Myślałam że to my mamy wille ale to co zobaczyłam wychodząc z auta tego nie da się opisać. Mury jak na zamku brama taka, że nikt nie da razy przez nią przejść, wszędzie alarmy, pod domem stoi 9 samochodów, a dom przypomina pałac, tu zmieścił by się cały Bieber Team i zapewne mogli by się gonić. Odwróciłam głowę w prawo i zobaczyłam ogromny basen, później w lewo a tam stały dwa ogromne ślniące tourbusy. Oglądałam wszystko ze zdziwieniem wiec oczywiście potknęłam się a Justin mnie złapał po czym wziął na ręce
- Chodź tu moja niezdaro. - Powiedział Juss śmiejąc się ze mnie
- Puść!!! Justiin puść mnieJustin!!!- darłam się jak opętana
- Justin co pomyśli twoja mama gdy nas zobaczy- zapytałam ze łzami ze śmiechu w oczach
- Hahha a co pomyśli jak cię usłyszy- zapytał Juss. Wiec się poddałam i dałam się nieść.
- Przeniosę cię jak pan młody swoją świerzutką żonę - Powiedział śmiejąc się.
Drzwi otworzyła nam jego mama odsuwając się i śmiejąc z nas.
- Justin możesz mnie postawić - powiedziałam a Justin zrobił to o co poprosiłam.
- Dzień dobry - powiedziałam mamie Justina podając jej rękę. Po chwili zza rogu wyszedł tata Jussa i Jazmyn i Jaxon.
Zjedliśmy obiad po czym Justin wstał od stołu podziękował i trzymając mnie za rękę kierował się schodami do góry.
- Dużo tu ludzi- powiedziałam wchodząc do pokoju Justina.
- Tak ... Wiesz to duży dom samemu było by tu smutno a tak jest mama, tata, rodzeństwo i dziadkowie. Mnie i tak tu nie ma zbyt często bo jestem w trasie. Teraz mam miesiąc przerwy wiec korzystam.- mówił Justin szperajac w szufladach.
- Kochanie czego szukasz? - zapytałam zaciekawiona
- Mam- krzyknął triumfalnie Justin machając mi przed oczami jakimś zdjęciem.
- Popatrz- powiedział dając mi drugą połowę zdjęcia, które mam ja.
- Justin skąd to masz? - nie umiem opisać tegoo się we mnie dzieje.
Na odwrocie zdjęcia był napis "Canada, Ontario, Stratford...
- Justin ja mieszkałam kiedyś w Stratford - powiedziałam ze zlami w oczach.
- Myślisz zmizemy być spokrewnieni?- powiedział Juss przytulając mnie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Następny rozdział juz niedługo. Przepraszam za taką przerwe. Podoba wam się?
Nareszcie!! O matko boski! Wez blagam cie no kuzwa w takim momencie?! Jak mozesz?! :P Od razu lepiej sie czyta w przeszlym <3 Rozdzial mega naprawde chce juz nastepny! Blagam cie niech oni nie bedza spokrewnieni!!!!!!! <3 Weny kochana :*
OdpowiedzUsuń