wtorek, 26 sierpnia 2014

Rozdział 8

- Kayla myyy musimy to sprawdzić- powiedział Justin. Czułam w jego głosie strach, czułam że on sie boi prawdy, ja też się bałam. Nie chciała tego wiedzieć. Co jeśli okazało by się że jesteśmy rodziną? nie  mogli byśmy być razem. Moje życie dopiero wtedy nabrało sensu, przy nim. Mimo że nie znaliśmy się długo czułam że Justin to ten jedyny. To wszystko miało by się od tak skończyć?Bałam się.
- Justin to wszystko jest trudne. Co jeśli jesteśmy spokrewnieni? - zapytałam ze łzami w oczach. bałam się odpowiedzi.
- Mała musimy być dobrej myśli. A nawet jeżeli jesteśmy spokrewnieni to ja cię nie zostawię. Nie umiałbym o tobie zapomnieć. Zostaniemy przyjaciółmi. Będę cię traktował jak siostrzyczkę- mówił Justin , a moje łzy spływały po policzkach.
- Dobrze Justin pojedźmy do kilniki. Zrobimy test DNA . - powiedziałam lekko przerażona.
- Chodź myszko- powiedział Justin wstają i chwytając mnie za rękę.
Gdy zbliżaliśmy się do drzwi wyjściowych zobaczyliśmy pod bramą 4 vany wypełnione po brzegi fotoreporterami.
- Justin..?- powiedziałam lekko zaniepokojona.
- Haha  nie martw się  mała idź spokojnie uśmiechaj się i odpowiadaj na pytania- powiedział Justin uśmiechając się.
-Serio? - zapytałam
- Żartowałem. Idź najszybciej jak potrafisz prosto w stronę auta zaraz za mną. Idziemy- Powiedział otwierając drzwi i zmierzając szybko w stronę swojego auta. Szłam zaraz za nim.
Siedzieliśmy w klinice i czekamy w poczekalni. Tak Justin Bieber musi czekać w poczekalni.
Czekaliśmy tam wieki. Było mi duszno i kręciło mi się w głowie, zrobiło mi się ciemno przed oczami. Musiałam usiąść.

Weszliśmy do gabinetu.
- Dzień dobry. Moja dziewczyna zasłabła w korytarzu. Mógłby pan sprawdzić o co chodzi?- Mówił Justin.
- Nie panie doktorze  przyszliśmy tu w innej ważnej sprawie, chcielibyśmy zrobić testy DNA, bo podejrzewamy że miedzy nami jest jakieś pokrewieństwo- Mówiłam powoli i spokojnie bo dalej było mi słabo.
- Nie panno Jordan mdłości nie można bagatelizować. Często zdarza się pani maleć? - Doktor zadawał mi dużo innych pytań. Faktycznie ostatnio zdarzało mi się mdleć ale myślałam ze to przez to że wymiotuję i mój organizm jest słaby.
Po krótkiej rozmowie z lekarzem przeszliśmy do konkretów. Najpierw Justin wszedł do osobnego pomieszczenia żeby pobrać krew, później ja. Po wszystkim lekarz powiedział żebym brała leki na wzmocnienie organizu i wyszliśmy z kliniki. Pojechaliśmy do Justina. Wysiadając z auta spotkaliśmy kogoś  kogo Justin napewno nie chciał spotkać. Wszystkiego bym się spodziewała ale nie jej. Przed posesją stał nie kto inny tylko Selena Gomez.
- Czego ty tu szukasz?- Powiedział Juss i momentalnie uśmiech znikł mu z twarzy.
Był na nią zły, ale nie wiem dlaczego przecież oni się przyjaźnią.
- Musimy porozmawiać- powiedziała patrząc na mnie wrednym spojrzeniem. Coś mi się wydawało że chyba się nie polubimy.
Widząc że Justin jest zdenerwowany powiedziałam wróciłam do auta pod wymówką że zostawiłam tam telefon. Siedząc w aucie nie słyszałam zbyt wiele.
Justin już zmierzał w stronę auta gdy Selena  krzyknęła
- Pamiętaj o naszej umowie! Kretynie!!!
- W dupie mam twoją umowę! Pamiętaj że jak to powiesz to nie tylko zniszczysz mnie ale też siebie.
- Wal się!- zawołała odchodząc
Nie miałam pojęcia o czym mówili ale brzmiało trochę strasznie
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i jest kolejny rozdział :) Mam nadzieje że wam się podoba :) przepraszam za przepraszam błędy ale pisze na telefonie.

1 komentarz:

  1. No eeeeeeeej. Ja chce juz nn!! Nie moge sie doczekac ;D <3 Zajebisty :*

    OdpowiedzUsuń